Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patchwork. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patchwork. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 listopada 2013

Jak powstaje bombka patchworkowa.

Pisałam już w poprzednim poście, że pierwszą moją bombkę patchworkową robiłam metodą "na wcisk" podobnie jak Marwion, ale strasznie mnie przy tym bolały łapki. Koleżanka zadała mi w piątek pytanie, czy właśnie tak robię te moje kulki. Otóż ja wymyśliłam sposób "na szpilki"
Na wstępie zrobiłam szablon i powycinałam kolorowe listki. Później upinam je szpilkami na  kuli styropianowej.


 Materiału dostarczyła mi przyjaciółka, która pracuje w zakładzie odzieżowym. Tkaniny są lekko rozciągliwe, co ułatwia pracę i pozwala lepiej dopasować listki.

Największym moim sprzymierzeńcem jest pistolet do klejenia na gorąco. Naprawdę nie wiem jak dałbym sobie radę bez niego. Przyklejanie trwa sekundy. Wadą jest, że od razu trzeba kleić tam gdzie powinno, bo oderwanie tasiemki z reguły psuje całość.


Na zdjęciu widać jak brzydkie upięcie listków zakrywa taśma pasmanteryjna.

Dzisiaj powstało parę nowych wzorów.
 


I jestem na półmetku w realizacji zamówienia. Zostało mi jeszcze ok. 50szt.
Ale idzie mi coraz sprawniej.  Pozdrawiam cieplutko wszystkich zaglądających.




czwartek, 14 listopada 2013

Dlaczego jest tak mało czasu! Bombki część dalsza i chyba nie ostatnia .

W jednym z pierwszych postów pisałam o tym, że z powodu niedoczasu zaczynam zapisywać pomysły. Między pomysłem a realizacją może się ten projekt zagubić. Wymyśliłam dla mojej mamy prezent gwiazdkowy, ale ponieważ mam w tej chwili inne zadanie, po drodze mogę o nim zapomnieć. Być może zrealizuję go w tym roku, a może później. Cały czas siedzę teraz w bombkach patchworkowych, bo jak liczyłam dostałam fajne zamówienie i robię go wieczorami. Nie lubię dłubać przy sztucznym świetle, ale o dziennym mogę jedynie pomarzyć. Poniżej efekt mojego urobku, jeszcze niewykończone.
 


Na tę chwilę mam zamówienie na ponad 80szt, więc pracy jest sporo. Tym bardziej, że później jeszcze muszę dodać stojaczek i ładnie zapakować.



Długo nie będę pisała o czymś innym, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Pozdrawiam cieplutko.


wtorek, 15 października 2013

U mnie monotonia... no prawie

Monotonia oczywiście w robótkach, bo cały czas robię filcowe broszki.
Niemniej myślę już o Bożym Narodzeniu (tak, tak, nie pomyliłam się).
Myślałam o bombkach decupage, ale to jeszcze nie mój poziom. Powstaną zatem bombki pachworkowe. Pierwsze próby mam za sobą. Dzięki mojemu kochanemu mężowi odkryłam pistolet do kleju na gorąco. Bardzo fajny i praktyczny wynalazek. Klejenie pasmanterii innym klejem chyba nie dałby takich trwałych efektów. Jak się spodobają to liczę na spore zamówienie od stałego klienta.
Ale nie chcę zapeszać. :-) Na szczęście wszystkie egzaminy na studiach mam zaliczone. Nawet niezła średnia mi wyszła. Muszę pokazać moim córkom, że można mieć dobre stopnie jak się chce ;-) A tak naprawdę to moje latorośle bardzo mnie dopingują :"A dlaczego nie piątka?" wrr wrr wrr. I mogę Was zapewnić, że ja im tak nie mówię, no nie mam pojęcia po kim takie złośliwe ;-)

Poniżej moje pierwsze bombki. Średnica 10cm. Najpierw łatki przypinam szpilkami, a później łączenia maskuję taśmą pasmanteryjną przyklejając wspomnianym klejem. Jedyną wadą tego kleju jest to, że można się nim poparzyć. Mnie się jeszcze to nie zdarzyło, ale robię to naprawdę ostrożnie.
W internecie znalazłam sposób, by te łatki wpychać w nacięcia w styropianie,  zrobiłam jedną i przez tydzień bolał mnie palec. Wymyśliłam zatem przypinanie krótkimi szpilkami (1,3cm), to mi pozostało po robieniu jajek karchochów. (jaja karchochy). Muszę je jeszcze dopracować, ale ogólnie jestem z nich zadowolona.



 Ostatnio moja dużo młodsza koleżanka zastanawiała się jak mi się chce to wszystko robić? Mam rodzinę, pracuję , studiuję, uprawiam jogę i jeszcze "dłubię" różne rzeczy. Fakt , że czasami te sroki, które chcę złapać za ogon wymykają się z braku czasu, ale ja nie mogę sobie pozwolić na nic nierobienie. Zdecydowanie jestem bardziej zorganizowana, gdy mam więcej obowiązków. Zdarzają się oczywiście chwile zwątpienia (bo kto ich nie ma ?), ale nie trwa to długo.

Dzisiaj robiłam jeszcze coś innego, ale o tym w następnym poście;-)

Miło mi, że pojawiają się nowi obserwatorzy. Witam Was serdecznie! Tym bardziej żałuję, że nie mam czasu na regularne prowadzenie bloga. Postaram się poprawić :-)

niedziela, 23 grudnia 2012

Trochę staroci


Człowiek (czyli ja) chciał się pochwalić przed latoroślą, że nie taka wapniaczka ze mnie , że mam swojego bloga. No i stało się , młoda dopisała się  jako kolejny obserwator i dawać pisać komentarze.
No pogoniłam, bo nepotyzmowi mówię stanowcze „nie” J  Wszak chodzi, by pokazywać  Wam swoje prace i dzielić się  przemyśleniami z innymi użytkownikami.

 Z córkami zaś dzielę się uwagami w realu J

Zgodnie z obietnicą pokazuję  wcześniejsze  moje  „dziełka”. Wzory   czerpie  głównie z wydań specjalnych Burdy. Dawno jednak nie kupowałam, żadnych gazet „robótkowych”. Nie chciałam się frustrować brakiem czasu i składowaniem gazet z wzorami, które być może nigdy nie doczekają się zrobienia. 
Serweta w kolorze ecru. Nie jedną taką zrobiłam  na prezent. 
 
Bardzo stara poduszka , połączenie patchworku i haftu krzyżykowego. Komplet dwóch poduszek leży zapakowany na dnie szafy i czeka na narzutę do nich pasujacą. Choć mam koncepcję to nie bardzo mam czas by ją wcielić w życie. :-(  Zestaw przewidziany jest do pokoju gościnnego na kanapę, która od paru lat oczekuje wymiany. Może jak już kupimy nową kanapę to przyjdzie czas na zrobienie narzuty.


 
Padło pytanie na jakiej formie suszę dzwonki. W poszukiwaniu ideału (mniejsze, większe kieliszki) wpadłam na pomysł zamówienia takich foremek u tokarza. Naszkicowałam kształt, rozmiar i otrzymałam w zamian pięć drewnianych dzwoneczków. Po pierwszych próbach mąż jeszcze musiał je polakierować i przetrzeć na gładko, bo w kontakcie z wilgcią włókna drewna zaczęły starczeć i zahaczać o robótkę.
Przed świętami koleżanka przyniosła mi włóczkę na szalik-motadło i czapkę. Kolorek bardzo optymistyczny. Jak już zrobię to pokażę. Wzór czapki zależy od mojej inwencji. Lubię takie wyzwania. Raczej będę musiała na dłużej odpocząć od szydełka. Mam zamówienie od starszej córki na chaberkowy sweterek-tunikę.